czwartek, 24 października 2013

3. Prawda.

3. Prawda.

 

    Stałam naprzeciwko Tayny, która opierała się o drzewo. Cały czas miała na swojej twarzy chytry uśmieszek. Zaczęło mnie to denerwować. Nagle zza paproci wyłonił się Amon. Uśmiechnął się do swojej dziewczyny i oparł się o moje drzewo. Spojrzałam na niego nieufnie.
- A więc.. wiesz kim jesteś?
- Nie. Ale powoli się domyślam.
 - Jesteś wampirem.
Powiedział to tak lekko i spokojnie, aż się wzdrygnęłam. Uśmiechnął się znowu tym swoim uśmieszkiem. Co on do cholery wyprawia?! Czy on mnie podrywa?! Zrobiłam kwaśną minę. Nie. To niemożliwe. A może jednak.. bo gdyby nie podrywał mnie to Tayna nie dałaby mi tej karteczki, chyba. Oj .. już sama nie wiem.
Chwile.. czy mi się przesłyszało?! JESTEM WAMPIREM?! Poniekąd to wszystko wyjaśnia. Ten amok*. Tą żądzę krwi.. Ja chciałam zabić własną siostrę.. i zabiłam tą niewinną dziewczynkę.. Łza spłynęła po moim policzku.
- Znaczy, nie byłabyś wampirem, gdybyś nie wyssała z tamtej dziewczynki krwi. Bo widzisz, aby stać się wampirem trzeba, albo posilić się krwią ludzką, gdy jest się ugryzionym przez wampira, albo wypić krew wampira i umrzeć.
- Czyli, gdybym nie wypiła krwi nadal byłabym człowiekiem i wszystko byłoby dobrze?
- Nie o to chodzi.. gdybyś nie wypiła krwi byłabyś człowiekiem, ale po 3 dniach byś umarła.
Wzdrygnęłam się. Blondynka uśmiechnęła się jeszcze bardziej.
- Och ..
Amon spojrzał na mnie i dotknął mojego łokcia. Tayna zaczęła piorunować mnie wzrokiem. Uśmiechnęłam się tylko do mniej triumfalnie. Wreszcie  przestała się uśmiechać tak .. och. Nawet nie chce o tym myśleć.
- Czemu mi to zrobiłeś?
Nie odpowiedział. Milczał. Denerwowała mnie ta cisza.
- Czy tylko ja słyszę różne rozmowy, które dla normalnego człowieka są niesłyszalne?
- Nie, każdy wampir tak ma. 
- A co z niewyobrażalną prędkością? Nie zauważyłam, żebym była szybka.
- Chodź. Pokaże ci.
Wysunął w moją stronę rękę. Podałam mu swoją. Po chwili zaczęłam pędzić. Widziałam wszystko doskonale. Każdy ruch wykonywałam z gracją. Nagle zatrzymaliśmy się tam gdzie poprzednio staliśmy.
- Niesamowite.
Szepnęłam podekscytowana. Uśmiechnął się.
- Jestem nieśmiertelna.
- No nie całkiem.
- Hym? Czosnek nas zbija, prawda?
Zaczął się śmiać.
- Nie. To mit. Ale kołek wpity w serce zabija wampira. - Powiedział to ze śmiertelną powagą.
- Czyli żadne przedmioty religije też nie ..?
- Nie. Ani srebro. To akurat zabija wilkołaki.. A co do światła.. tak. zabija nas, ale można temu zaradzić. Jutro dowiesz się jak.
Kiwnęłam głową.
- Ale teraz czas, abyś się kontrolowała.
Zmarszczyłam brwi. Przecież to dla mnie niemożliwe! Ja się nie powstrzymam.. tak jak z ta dziewczynką.. Miałam łzy w oczach.
- Nie martw się, uda ci się.
- Ewentualnie zabije cię jak się na kogoś rzucisz bez kontroli. - Dodała podekscytowana Tayna.
Spojrzałam w ziemię. Było mi głupio z powodu tej dziewczynki.. była taka niewinna.
- Chodź.
Ruszyliśmy. Po chwili byliśmy już na miejscu.
- To tutaj.
Spojrzał na obcą osobę.
- Przejdź obok niej.
- Chyba sobie żartujesz?!
- Czy wyglądam jakbym żartował?
Spojrzałam na niego. Odpowiedz była prosta. Nie. Szłam w stronę obcej mi kobiety. Poczułam zapach jej krwi. Wołał mnie. Prosił, abym .. och. Ból coraz bardziej narastał. Byłam blisko kobiety, ale nagle straciłam panowanie nad sobą.

1. Przemiana

1. Przemiana .

***

   Zbliżała się noc . Siedziałam w kuchni pochłaniając gofry jeden za drugim . W pierwszym momencie weszła Laura po następnego gofra i powiedziała :
- Przystopuj z tym jedzeniem gofrów . Niedługo nie będziesz mogła wyjść z kuchni , bo nie zmieścisz się w drzwiach . - Gdy dokończyła zdanie uśmiechnęła się zadowolona z siebie .
- Och dorośnij Laura ! - rzuciłam .
- Wiesz co ... - uśmiechnęła się chytrze .
- Co ty knujesz ? . - Przestraszyłam się wiedząc nóż w jej ręce .
    Cała Laura . Nieprzewidywalna . Czasami nie wiem czego się po niej spodziewać . Jest niemożliwa . Żebym mogła unikałabym ją szerokim łukiem , ale niestety mieszkamy pod jednym dachem .
- Ale bym ... znaczy co ja bym dała , żeby ktoś cię ugryzł , skaleczył , albo zabił ... - Zaczęła się cicho śmiać, a ja tylko spojrzałam na nią jak na wariatkę . - Albo zabrał ciebie stąd jak najdalej ...
Przewróciłam oczami . Z kim jak do cholery mieszkam ?! W tej samej chwili do kuchni weszła mama . Od razu wróciłam do jedzenia gofra . Zza pleców mamy wyjrzała Laura i wystawiła język . Przewróciłam oczami i niechcący powiedziałam :
- Coś  ci nie pasuje psie ? .
Mama spojrzała na mnie karcącym wzrokiem .
- Do kogo mówiłaś ? .
- Yhm .. Do nikogo . - Zaczerwieniłam się . - Dzisiaj omawialiśmy w szkole wiersze i .. mój kolega zwrócił się tak do swojego kolegi z ławki .. i właśnie opowiadałam to dla Laury .
   Niech mi uwierzy ... nie mam zamiaru mieć przez nią następnych kłopotów . Że taka 14-latka może wyprowadzić człowieka z równowagi . Jestem od niej o 2 lata starsza . Powinna mnie szanować !
- Aha . - 
Odpowiedziała mama , ale nie była zbytnio przekonana . Na szczęście nie będę miała przez nia następnych kłopotów .
- Idź Laura do łóżka . Jest już 23 .
- Dobrze . - Odpowiedziała, a ja uśmiechnęłam się do niej triumfalnie .
Na szczęście przynajmniej tu jest sprawiedliwość . Poszła , a ja wstałam i włożyłam talerz do zmywarki . Spojrzałam na zegar i poszłam na górę do swojego pokoju . Przebrałam się w piżamę i usiadłam przy komputerze . Włączyłam go i sprawdziłam pocztę . Nic . Sprawdziłam Facebooka . Kilka wiadomości , przypomnień i zaproszeń do znajomych . Zaakceptowałam zaproszenia , zobaczyłam przypomnienia i odpisałam na wiadomości . Coś zaczęło stukać w szybę . Otworzyłam okno i wyglądnęłam . Niczego nie było .Zostawiłam otwarte okno . Usiadłam na łóżko , a wiatr wdarł się przez okno i zaczął kołysać moimi włosami . Zamknęłam oczy .Nagle usłyszałam szmer . Natychmiast otworzyłam oczy . Niczego nie było . Wstałam patrząc się w okno . W pewnym momencie odwróciłam się . Za mną stał jakiś człowiek . Choć nie do końca byłam pewna czy to człowiek .Był blady jak ściana . Oczy miał czerwone jak krew , a włosy czarne jak smoła .Spojrzał się na mnie z żalem wykrzywiając usta , które miały pokazać , że jest smutny . Nagle ruszył w moją stronę . Był tak szybki , że nie miałam czasu na reakcję . Ugryzł mnie w szyję . Poczułam tylko piekielny ból . Zaczęłam nieświadomie krzyczeć i zemdlałam . Upadłam na podłogę . Nie minęła 30 sekund , gdy otworzyłam oczy znowu z krzykiem . tata szybko otworzył drzwi na oścież trzymając w ręku kij . Za nim stała mama i Laura . Też z kijami w rękach . Rozejrzałam się dookoła . Byłam w łóżku pod kocem . Jakimś cudem , byłam w łóżku ! Jak ?!! Kiedy ?! . Mama po chwili zapytała :
- Aniela ! Nic ci nie jest ? . -Tata w tej samej chwili zamknął okno .
- Nie - Odpowiedziałam , chociaż czułam , że coś jest nie tak .
- Eee ... to był tylko sen . - Powiedziała Laura . - Darłaś się jakby ktoś cię zabijał .
A co on do cholery robił !!! Krzyczałam w myślach . Myślałam , że on mnie zabije ! Byłam wściekła .
- Tak , to był tylko sen . - Powiedziałam . - To był tylko sen .
Tata spojrzał na mnie dziwnie i powiedział :
- Skoro nic ci nie jest to pójdziemy sobie .
- Tak . - Zamkneli drzwi . - Sen .. To był tylko sen .
Za każdym razem , gdy to powtarzałam zaczęłam w to coraz bardziej wierzyć . W głowie cały czas słyszałam powtarzające suę przeze mnie słowo "sen " .
Sen , sen , sen , sen , sen , sen , sen .
Dotknęłam szyi lekko ręką szyi . Po chwili położyłam rękę na kolanach . A na niech krew ... To była krew . Moja krew . Odruchowo drugą ręką zakryłam usta , aby nie krzyczeć , ale ugryzłam ją . "Ała! " - powiedziałam w myślach . Poszłam do łazienki i zmyłam krew z szyi . Opłukałam całą twarz i wróciłam do pokoju . Położyłam się na łóżko i przykryłam kocem . Spoglądnęłam na okno , a w moich myślach pojawiła się postać , która niemal mnie zabiła . Zamknęłam szybko oczy i zacisnęłam mocno powieki przytulając się do nóg . Zagryzłam wargę . Miałam wrażenie , że cały czas On mnie obserwuje , ale nie miałam odwagi otworzyć oczu . Położyłam się z zamkniętymi oczami i odwróciłam się do okna plecami . Usłyszałam szmer . Serce zaczęło mi coraz mocniej walić . Myślałam , że zaraz wyskoczy mi z piersi .Czy On wrócił po mnie ?

***